czwartek, 24 września 2015

Moja wojna, twoja wojna, nasza wojna

Skromna gra małego polskiego 11bit Studios okazała się być jedną z sensacji poprzedniego sezonu wydawniczego. Już zapowiedzi wyglądały obiecująco, jednak nic nie wskazywało na to, żeby „This War of Mine” miało się stać ogólnoświatową sensacją. BAFTA dla najlepszego indyka oraz czterdziestoprocentowy skok akcji skok akcji na giełdzie mówią same za siebie. Wydaje się jednak, że wpływ polskiej gry może być daleko istotniejszy niż nagrody i pieniądze na firmowym koncie.
W „This War of Mine” nasz zadanie jest proste – musimy sprawić, że grupka cywilów zajmujących ruiny budynku pośrodku oblężonego miasta przeżyją do wyzwolenia. W grze nie ma misji, informacje które do nas docierają są szczątkowe i nie za bardzo istotne, a kiedy nastąpi koniec – nie wiemy. Skupiamy się więc na zmaksymalizowaniu szans naszych ocalonych na przetrwanie. Gra toczy się na zmianę systemie dobowym. Czas płynie, podczas gdy z dostępnych nam zasobów staramy się sklecić chałupniczy aparat bimbrowniczy, kręcimy papierosy, filtrujemy wodę czy zajmujemy się domowym warzywniakiem. Od czasu do czasu wpada do nas okoliczny handlarz, by po fatalnym dla nas kursie wymieniać nasze surowce na rzeczy potrzebne nam natychmiast, takie jak naboje czy leki. Mechanika jest dość prosta i przypomina trochę grę zupełnie nie pasującą do tak ciężkiego klimatu, czyli słynne Simsy. Sprawdza się jednak dobrze, a ekstensywny research autorów doprowadził do zawarcia w grze wyłącznie urządzeń faktycznie używanych przez zmagających się z wojną cywilów. Natomiast pod osłoną ciemności gra zmienia się w specyficzną skradankę, w której wysyłamy jednego z naszych podopiecznych na nocne łowy i staramy się wrócić z jak największą ilością przydatnych przedmiotów. Na początku wracamy suto obładowani po rajdzie na znajdujący się obok opuszczony dom, z czasem jednak zaczyna brakować bezpiecznych miejsc do eksploracji i jesteśmy wtedy zmuszeni do zapuszczania się w coraz to niebezpieczniejsze rejony, gdzie kryjemy się przed żołnierzami, najemnikami, snajperami oraz nie zawsze przyjaźnie nastawionymi lokatorami. Niektórzy będą chcieli z nami handlować, inni przywitają nas serią z karabinu.
Tym, co stanowi o sile „This War of Mine” jest zaskakujący poziom imersji jak na grę z rzutem dwuwymiarowym. Z pewnością pomagają w tym stopniowo poznawane historie bohaterów oraz ich umęczone twarze, które spoglądają na nas z dołu ekranu. Poza tym twórcom gry udało się przekonywująco oddać atmosferę oblężonego miasta, gdzie wszystko zostaje podporządkowane przetrwaniu. Doskonałe jest jeszcze jedno – jak łatwo jest tu umrzeć. Jedna błędna decyzja w zarządzaniu zasobami może doprowadzić do postępującej geometrycznie katastrofy, a w nocy zginąć możemy przez moment nieuwagi. A zapisać, jak to w życiu, się nie da.

Dlaczego więc gra 11bit Studios jest moim zdaniem tak istotna? Ponieważ mimo że ciężko nazwać rozgrywkę w „This War of Mine” dobrą zabawą, to i tak każdy szanujący się gracz powinien mieć ten tytuł w kolekcji, ponieważ pokazuje ona jak ciekawie można za pomocą gry wideo opowiadać o tematach trudnych i istotnych. Nie jest to też kolejny niszowy eksperyment z nurtu serious games, a pełnoprawna gra z rozbudowaną mechaniką, która moim zdaniem przeciera szlaki dla kolejnych fascynujących pozycji. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz