Triumfalny
pochód gier indie, jaki mogliśmy obserwować przez ostatnie lata w
końcu trochę zwolnił, co pokazują tegoroczne targi E3.
Wizjonerskie gry małych studiów, przyjęte pod skrzydła wielkich
korporacji zajmowały o wiele mniej “czasu antenowego” niż
rozpalające miliony graczy kontynuuacje (dla mnie to Dishonored 2,
dla wielu Fallout 4 albo Shenume 3) czy chociażby remake Final
Fantasy VII, który otrzymał najdłuższą owację targów. Jednak
fani growej niezależności mogą spać spokojnie, bo gry coraz
mocniej się polaryzują. Podczas gdy tytuły triple A stawiają na
coraz większy rozmach, fabularną epickość czy fajerwerki
graficzne, indyki stawiają bastion w obozie gameplayu.
Kiedy
nie mamy pieniędzy na najnowszy silnik graficzny, scenarzystów
będących w stanie zapisać dwa tysiące stron dialogów oraz nie
jesteśmy w stanie stworzyć sandboxa wielkości Skyrima (pozdrawiam
twórców No Man's Sky), musimy mieć perfekcyjnie wyśrubowaną
mechanikę lub doskonały pomysł na opowiedzenie historii w
komputerowym medium. Lista najpopularniejszych gier indie ostatnich
lat to parada tytułów spełniających co najmniej jeden z tych
warunków. Jeżeli chodzi o gameplay, na myśl przychodzą takie
tytuły jak Super Meat Boy, Hotline Miami, Binding of Isaac
albo Spelunky. W drugim obozie natomiast mamy takie
pozycje jak Gone Home, To The Moon czy chociażby komediowy
Jazzpunk. Niektóre gry łączą obie te jakości – tu
przykładami niech będą takie indie klasyki jak Fez, Limbo i
Braid. Warto też zwrócić uwagę, że potężne silniki
graficzne zasilające mainstreamowe tytuły znajdują swój substytut
w skonkretyzowanym, często olśniewającym stylu graficznym, jakim
okraszone są najpiękniejsze z indyków.
Jak
więc wyraźnie widać, indie gry z pewnością nie wypadną z
obiegu, ponieważ zaspokajają inny rodzaj potrzeb I przyjemności
niż tytuły triple A. Choć nie dorównują im w rozmachu czy pełnym
wykorzystywaniu możliwości najnowszego sprzętu, nadrabiają to z
nawiązką w aspekcie gameplayu (który w dużych markach jest często
najwyżej średni, co zostaje toną różnorakich fajerwerków),
pomysłowości I wizualnej spójności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz